
Płyta zawiera książeczkę z tekstami 8 stron.
Możliwość zakupienia albumu z dedykacją. W przypadku braku informacji o dedykacji, wysłany zostanie zafoliowany album. *cena zawiera wysyłkę na terenie Polski
*brak możliwości zwrotu płyty z dedykacją
Płyta fizyczna - Maja Koman Ludzkię Zwierzę 2025
Recenzja - „Ludzkie Zwierzę” to piąty studyjny album Mai Koman, wydany nakładem Warner Music Poland. Artystka konsekwentnie rozwija tu swój charakterystyczny język muzyczny, łącząc elementy folku, elektroniki i rozbudowanych aranżacji smyczkowych. To płyta dojrzała, odważna i pełna emocjonalnych kontrastów.
Album otwiera niemal etniczna wokaliza, będąca popisem nieprawdopodobnej mocy i skali głosu artystki. Towarzyszą jej ligawka oraz trąbka w wykonaniu Patryka Rynkiewicza. Ligawka to tradycyjny ludowy instrument dęty, wywodzący się z polskiej wsi, pierwotnie używany przez pasterzy do porozumiewania się na odległość, a także jako instrument adwentowy. Jej surowe, archaiczne brzmienie wprowadza słuchacza w pierwotny, niemal rytualny klimat płyty.
Po tym intro następuje filmowe „Spinning” – poruszająca opowieść o człowieku funkcjonującym we współczesnym świecie zza ekranu telefonu. Przejmujący tekst dopełnia subtelna, piękna aranżacja smyczkowa Pawła Ernsta, dyrygenta i skrzypka. W tle słyszymy sączące się soprany oraz szeptany głos artystki, co potęguje intymność i niepokój utworu.
Kolejny utwór, „Piggy Tale”, to mocna, triphopowa, ciężka i nieco mroczna kompozycja. Świńska opowieść? Świński ogon? Tekst jest dwuznaczny, niepokojący, a towarzyszący mu teledysk przywodzi na myśl skandynawski thriller. Folkowe, niemal krzyczane refreny kontrastują z wyszeptanymi zwrotkami, budując intensywne napięcie.
„Wrong Dream” to bajka o niewłaściwym marzeniu. Na fizycznym wydaniu albumu znajdziemy dwie wersje tego utworu: pierwszą — w pełnym, orkiestrowym wydaniu pod batutą Pawła Ernsta, oraz drugą — kameralną, zaaranżowaną na ukulele (Maja Koman) i wiolonczelę (Aga Kova). Obie wersje niosą w sobie magię i siłę żywych instrumentów, pokazując różne oblicza tej samej historii.
Najbardziej przejmującym momentem albumu jest utwór tytułowy „Ludzkie Zwierzę”. To poruszający tekst o rozwoju człowieka, jego jasnych i mrocznych stronach oraz kierunku, w jakim zmierza współczesna cywilizacja. Aranżacyjnie słychać tu wyraźny zwrot w nowym kierunku. Fundamentem kompozycji jest fortepian w wykonaniu Mai, uzupełniony o trąbkę, wiolonczelę, bas i elektronikę. Otwarcie tworzą niskie, surowe głosy artystki, przestrojone w nienaturalny sposób — zabieg często stosowany przez Koman w jej wielogłosowych chórkach. Flażolety wiolonczeli budują napięcie, trąbka wnosi pierwiastek nadziei, a tekst stawia fundamentalne pytania. Nie brakuje tu także folkowych fragmentów oraz charakterystycznego dla tej płyty szybkiego, szeptanego rymu, przypominającego modlitwę.
„Syndrom Sztokholmski”, który doczekał się teledysku, wzbudził niemałe dyskusje. Kontrowersyjny tekst balansuje na granicy opowieści o toksycznej relacji, uzależnieniu i miłości. Muzycznie utwór łączy mocny, hiphopowy beat z folkowymi wpływami, pozostawiając słuchacza z większą liczbą pytań niż odpowiedzi.
Siódmy utwór, „Plastikowa Królowa”, to powrót do „starego JA” artystki — poważny temat podany z ogromną dawką ironii. Koman wyśmiewa plastikową, poliestrową modę i powierzchowne podejście do ekologii, deklarując chęć pozostania „królową plastiku”. Aranżacyjnie to jedna z największych nowości na płycie: elektronika oparta na ciężkich, orkiestrowych tomach miesza się z beatami brzmiącymi jak dźwięki śmieci, a w tle pojawia się głos Mai stylizowany na chińskie folkowe wokale. Niezwykłe jest, jak szeroką paletę barw potrafi wydobyć ze swojego głosu.
Album domyka swoisty kontrapunkt. Na każdej płycie Mai Koman pojawiał się utwór wyraźnie odstający stylistycznie od reszty — tutaj jest nim „To Die For”. „Zróbmy coś, za co możemy walczyć, zróbmy coś, za co możemy umrzeć” — ten lekko drum’n’bassowy, brytyjski w klimacie numer jest skoczny, energetyczny i pełen nadziei.
Finał albumu stanowią akustyczne wersje „Wrong Dream” oraz „Będę tutaj”. Ten drugi to przepiękny, filmowy utwór, wykorzystany w filmie „Elfy nie jedzą ryżu” w reżyserii Pawła Olearczyka. Maja Koman stworzyła również cały soundtrack do filmu, spójny stylistycznie z piosenką. Do „Będę tutaj” powstał teledysk z udziałem dzieci z poznańskich szkół muzycznych.
Warto podkreślić, że na całej płycie słyszymy poznańskich muzyków, a album został w całości zrealizowany w poznańskim studiu. Dzięki Stypendium Twórczemu Miasta Poznania artystka mogła nagrać większość materiału, dając lokalnemu środowisku artystycznemu przestrzeń do wykazania się i pokazując, jak wielu utalentowanych twórców działa w tym mieście.
Za nagrania, koprodukcję, miks i mastering odpowiada Bartosz Napieralski. Album brzmi w pełni profesjonalnie — utwory mają oddech, przestrzeń, a ich jakość stoi na światowym poziomie.
Piszę tę recenzję jako wieloletni fan Mai Koman. Dorastam razem z jej twórczością i za każdym razem, gdy wydaje mi się, że już nic mnie nie zaskoczy, artystka wydaje płytę, która wgniata w fotel, wzrusza, bawi i zmusza do refleksji. To twórczyni niezwykle wrażliwa muzycznie — w jej głosie słychać zarówno powagę, jak i nadzieję.
Zrealizowano ze środków Miasta Poznania w ramach Stypendium Artystycznego Miasta Poznań 2025